Testy Secret Forest
Dodane przez sebastian lemke dnia Marzec 30 2014 16:29:31




Ponieważ zaczęły się wakacje, dzięki czemu miałem dużo wolnego czasu postanowiłem wybrać się na jedną z moich ulubionych wód na paro dniową zasiadkę.



Rozszerzona zawartość newsa




Samotny tydzień i pierwsze testy kulek Secret Forest



Ponieważ zaczęły się wakacje, dzięki czemu miałem dużo wolnego czasu postanowiłem wybrać się na jedną z moich ulubionych wód na paro dniową zasiadkę. Do wyjazdu dodatkowo ciągnęło mnie z powodu otrzymania nowej serii kulek o nazwie secret forest, które miałem zamiar testować. Termin zasiadki padł na 8- 14 lipca. Ponieważ tuż przed wyjazdem dowiedziałem się że mój kolega nie może ze mną jechać pozostało mi tylko jedno spędzić samotny tydzień nad wodą.


Na łowisko dojechałem dosyć późno, gdyż dopiero o godzinie 18, po rozłożeniu stanowiska wywiozłem 4 wędki, w bardzo znane mi już miejscówki, na dwie z nich założyłem kulki o zapachu secret forest, a na dwie pozostałe, Arctic krill i wanilię na każdy zestaw wsypałem trochę pelletu i po ok. 20 kulek z nowej serii Smoked Forrest i ponieważ było już dość późno położyłem się spać. Na pierwsze branie nie musiałem długo czekać gdyż zaledwie o godzinie 23 nastąpił odjazd na wędce położonej bardzo blisko mojego stanowiska. Po dość długim holu na macie wylądował bardzo ładny 16,5 kg karp, który połakomił się na kulkę 4d o zapachu secret forest. Kolejne branie nastąpiło kilka godzin później a jego wynikiem był karpik ok. 8 kg, na kulkę Arctic krill. Do rana miałem jeszcze 2 brania jednak oba zakończyły się porażką. Przez cały następny dzień nie działo się nic, a po południu na stanowisko oddalone od mojego jakieś 500 metrów przyjechał teamowy kolega Sebastian. Przez kolejną noc wyprawy nie miałem ani jednego brania, prócz 4 leszczowych, które bardzo mnie denerwowały. Okazało się że w drugim końcu jeziora Seba wraz z jednym kolegą wyjęli 7 karpi.

Przez kolejny dzień także nic się u mnie nie działo wiec, zacząłem kombinować i zmieniłem trochę miejscówki. Niestety podczas zwijania zestawu złamałem jedną z moich wędek i do łowienia pozostały mi tylko 3. Trochę mnie to zmartwiło ale zasiadka musiała toczyć się dalej. Późnym wieczorem na stanowisko obok przyjechał kolega, który następnie przyszedł do mnie by porozmawiać. Podczas wymiany zdań nastąpiło branie na mojej lewej wędce i po szybkim holu na brzegu zameldował się karpik ok. 6 kg. Niestety podczas podbierania karpia kolega nie fortunnie złamał mi podbierak, pomyślałem sobie wówczas ze jak pech to pech. Pomimo wszystko cieszyłem się że po prawie dobie bez brania coś się zaczęło dziać. W nocy udało mi się dołowić jeszcze jednego małego karpia.
Jednak to co się stało nad ranem bardzo mnie zaskoczyło, około 7 obudził mnie piękny odjazd , szybko wskoczyłem do pontonu i zacząłem holować rybę walka trwała ok. 15 minut w podbieraku znalazł się piękny 17 kg karp z bardzo dużym brzuchem. Gdy dopłynąłem do pomostu zobaczyłem jak moja druga wędka zaczyna się wyginać a żyłka wysnuwać z kołowrotka natychmiast włożyłem karpia do worka i popłynąłem po drugą rybę. Gdy byłem już nad rybą okazało się że ten jest jeszcze bardziej waleczny, karp zaliczył chyba wszystkie lilie w zatoce i ciągną mnie z pontonem raz w jedna raz w droga stronę, gdy udało mi się wreszcie go podebrać okazało się że to jeden ze znajomych karpi o imieniu 5 łusek, którego już w tym roku raz miałem na macie. Po zważeniu obu karpi pierwszy miał 17,3 kg a drugi 16,8 kg. Moje szczęście nie miało granic dwie piękne ryby złowione prawie jednocześnie. Po zrobieniu pamiątkowych zdjęć przez kolegę Sebastiana ryby w dobrej kondycji wróciły do wody. W dzień poszedłem na stanowisko Sebastiana, i w trakcie mojego pobytu udało mu się wyciągnąć 2 karpie. U mnie natomiast brały same leszcze, które radziły sobie nawet z dwoma 20mm kulkami na włosie.



Następna noc również okazała się dla mnie szczęśliwa gdyż udało mi się wyciągnąć znowu pięknego 16,5kg karpia na dwie duże kulki secret forest oraz 2 małe ok. 6 kg. Za dnia pogoda całkiem się zepsuła i po 4 słonecznych dniach zaczął padać deszcz, ponieważ był już piątek wieczorem przyjechał do mnie tata by posiedzieć ze mną jedną nockę, wraz z nim przyjechał kolega Krzysiek z Wałcza, który to załatwiał swoje sprawy na Pomorzu a przy okazji chciał zobaczyć nasze łowisko. Podczas jego krótkiej wizyty nastąpiło kolejne branie na secret forest, a ponieważ był moim gościem dałem mu wędkę by i on mógł wyholować jakiegoś karpia. Na całe szczęście udało mu się to i na macie wylądował 10 kg smakosz sekretnych kulek. Jak się później okazało był to ostatni karp mojej prawie tygodniowej wyprawy, którą zakończyłem nieco wcześniej, gdyż w sobotę ze względu na nieprzyjemną pogodę i całkowity zanik brań. Ogólnie przez pięć nocek udało mi się wyholować 10 karpi przy czym 4 z nich okazały się być bardzo ładne. 5 ryb w tym 17,3kg,16,8kg, 16,5kg i 16,5kg złowiłem na nowe kulki o zapachu secret forest co przekonało mnie o ich skuteczności. Mam nadzieje że na następnych Zasiadkach będą one równie skuteczne .

Patryk Urban