Zwycięstwo Carp Gravity eliminacji do WCC 2012
Dodane przez sebastian lemke dnia Marzec 30 2014 13:59:32



Podobnie jak przed rokiem postanowiliśmy z chłopakami z Teamu Carp Gravity wystartować w eliminacjach do największych i najbardziej prestiżowych zawodów jakie odbywają się w Europie czyli World Carp Classic.


Rozszerzona zawartość newsa



Podobnie jak przed rokiem postanowiliśmy z chłopakami z Teamu Carp Gravity wystartować w eliminacjach do największych i najbardziej prestiżowych zawodów jakie odbywają się w Europie czyli World Carp Classic.Eliminacje podobnie jak przed rokiem odbywały się nad łowiskiem Dobro Klasztorne w Pobiedziskach i organizowane są przez redakcję Karp Maxa. W zawodach wystartował team w składzie Piotr Wasilczuk / Paweł Szewc. Jak wiadomo w zawodach ważne jest losowanie i umiejętność wykorzystania własnego stanowiska. W tym roku z losowaniem mieliśmy nieco lepiej ponieważ dwa zespoły znalazły się w bardzo różnych miejscach po dwóch stronach zbiornika co zwiększało szanse na lepsze wyniki.


Razem z Piotrem Wasilczukiem wylosowaliśmy stanowisko nr 2 z czego od początku nie byliśmy zadowoleni ponieważ chodziły słuchy, że na płyciźnie niema ryb. Jak się jednak potem okazało nie należy słuchać takich opowieści tylko zaufać własnemu doświadczeniu i tzw. nosowi karpiarza. Jak najszybciej udaliśmy się na stanowisko i zacząłem sondować dno. W tempie ekspresowym ze względu na mały czas sondowania z pontonu znalazłem kilka miejscówek i szybko je zanęciłem. Płytka zatoka wymagała jednak dobrego pół dnia sondowania aby znacznie lepiej poznać charakter tak obszernego miejsca i możliwości położenia zestawów. Czasu jednak nie było więc zdałem się na dwie charakterystyczne miejscówki niedaleko trzcin i je zanęciłem. Miejsce jedno miało 2 metry głębokości a drugie 4,5metra. Trzy zestawy położyliśmy na płytkiej wodzie natomiast jeden na głębokiej.



Do nęcenia użyliśmy kulek o smaku Extasy oraz Arctic Krill, które pojawia się w sprzedaży dopiero od roku 2013. Już wcześniej kulki te przynosiły nam świetne wyniki dlatego postanowiliśmy spróbować nęcić i łowić właśnie na sprawdzone przynęty. Do tego wszystkiego zastosowaliśmy sypkie zanęty wraz ze stick mixami. Nęciliśmy także ziarnem mieszanka kilkunastu ich rodzajów wraz z konopiami oraz pelletami takimi jak halibut 20 i 16mm, pellet truskawkowy i kukurydza / konopie12mm, a także pelletem 6mm CSL. W miejsce typowo karpiowe szedł głównie pellet GLM, ochotka 6mm oraz halibut 20mm wraz z kulkami Arctic Krill w postaci całej i pokruszonej. To wszystko w ilości około 30kilogramów poszło w nasze miejscówki. Jako przynęty głównie używaliśmy kulek pop up fluo banan oraz pop up z serii Naturals Extasy. Z kulek tonących postawiliśmy na Arctic Krill.

Pierwsza doba
Po całym zamieszaniu w wodzie jak i na stanowisku wreszcie nadszedł wieczór i chwila spokoju. Nie bardzo nastawialiśmy się na brania już 1 nocy chyba , że pierwsze pojedyncze strzały. Liczyliśmy na to, że nasza strategia zacznie przynosić dopiero efekty od drugiej doby łowienia. Już pierwszego wieczoru dostaliśmy dobrą informację, że nasi koledzy po drugiej stronie zbiornika złowili pierwszą rybę zawodów. Pomyślałem, że to dopiero początek i że teraz dopiero powoli zacznie się kręcić. 






U nas do godziny dwunastej w nocy panowała cisza. Dopiero po północy mieliśmy pierwsze branie. Piotr zaczął od amura 9,3kg i zaraz potem dołowił karpia 9kg. Do godziny 10 rano były to jedyne dwie nasze pierwsze ryby które już na starcie dały nam 2 miejsce. Wiedzieliśmy jednak, że to dopiero początek i dopiero brania na dobre się zaczną. Tak też się stało w samo południe wyjąłem z głębokiej wody karpia 9,9kg i trzy godziny później również z głębiny wyjąłem mniejszego niecałe 7kg karpia. Te dwa karpie udało się złowić na kulki Arctic Krill. Jednak wiedzieliśmy z informacji od kolegów, że inne drużyny także się rozkręcają i doławiają ryby, co nam nie pozwala na objęcie prowadzenia i nadal byliśmy na drugim miejscu. 




Druga doba
Drugi wieczór i druga noc to prawdziwy wysyp brań zarówno u nas jak i u drużyny prowadzącej a także tej z 3 miejsca, która nieźle się rozkręcała i goniła czołówkę. Łowiliśmy dużo ryb, głównie amurów jednak nie przekraczały one masy 10kg najczęściej były to ryby z przedziału 8 – 9,5kg. Naprawdę druga doba była bardzo ciężka nie spaliśmy całą noc i co chwilę holowaliśmy ryby. Wyniki z 25 maja z rana były bardzo ciekawe ponieważ w sumie mieliśmy wyholowanych już 11 ryb o łącznej masie 93,40kg. Niestety dla nas 1 zespół miał 13 ryb i do tego wchodziły im większe sztuki przekraczające 10kg. Wiedzieliśmy, że musimy zacząć łowić większe ryby bo inaczej nie będzie szansy na wygraną. 






Doba trzecia
W zasadzie jak i druga noc tak i ta trzecia była nie do spania. Powoli łamała nas senność ale adrenalina towarzysząca podczas holów nie dała nam spać. Nawet jak kładliśmy się na łóżka nie dało się zasnąć ale i tak nie było sensu spać, gdyż częste brania nas zdrowo stawiały na nogi. Wreszcie zaczynają nam wchodzić większe ryby i doławiamy ich kilka w tym karpie ponad 10 i 12 kilogramów. Już wiedzieliśmy, że teraz jest dobrze. Ostra seria amurów w dzień sprawiła, że osiągamy już całkiem niezły wynik. Mamy już złowionych 16 ryb i ponad 140kg masy co daje nam wyjście na prowadzenie na dobę przed zakończeniem. Teraz pozostaje tylko utrzymać regularność brań co jest niezwykle ważne podczas zawodów. Mały błąd w strategii nęcenia czy łowienia może kosztować wygraną. Nie poddajemy się i ostro walczymy. Było to naprawdę męczące ponieważ już baliśmy się, że nie wystarczy nam gazu w butli bo ciągle musieliśmy dogotowywać zanętę. Musieliśmy sypać znacznie więcej niż inni ponieważ amury jak wiemy pożerają znacznie większe ilości paszy niż karpie. Na szczęście zapasy mieliśmy dość spore więc braku zanęty się nie obawialiśmy.




Ostatni dzień i noc
Ostatniego dnia wcale nie próżnowaliśmy a byliśmy ciągle zalatani. Nie było czasu nawet na własne potrzeby takie jak np. przygotowanie jedzenia. Wyżerka dla ryb była dla nas znacznie ważniejsza od naszych posiłków. Na szczęście odwiedzający nas kolega Jurek stanął na wysokości zadania i przygotował nam jedzenie w postaci kiełbasy z grilla abyśmy mieli siłę na hole za co mu dziękujemy. Dzień był naprawdę ciężki a zarazem bardzo miłym zaskoczeniem. Po kolejnym braniu u Piotra z nowego miejsca w okolicach trzcin zaczęła się walka z dużą rybą. Po szybkim doholowaniu jak się okazało amura do brzegu walka dopiero się zaczynała. Potężne odjazdy od brzegu na kilkadziesiąt metrów od brzegu i zdrowe chlupnięcia ogonem pokazywały, że to już będzie niezła ryba. Tak też się stało amura udało się podebrać mimo to, że postanowił wyskoczyć w powietrze jak orka i nieco wciągnąć podbierakowego do wody. Na szczęście doświadczenie w amurach pozwoliło mi na nie dopuszczenie do jego ucieczki. Wreszcie potężna ryba znalazła się w podbieraku. Szybki telefon do sędziego, że mamy naprawdę spory okaz amura i po chwili waga wskazuje 15,60kg. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że wreszcie mamy coraz większe ryby w podbieraku.



Ostatnia noc to także niezły pokaz i wiele odjazdów. Udaje nam się wyholować kolejnego wielkiego amura, który przekracza masę 14kg. Kolejne ryby to karpie 10,3kg oraz 12,3kg. My nie śpimy ostatniej nocy w ogóle i ciągle holujemy natomiast na pozostałych stanowiskach panuje wielka cisza co akurat nas cieszy.



















Podliczamy na szybko nasz całkowity wynik i wychodzi nam jak się potem okazuje 212,4kg w tym 22 ryby. Rybami podzieliliśmy się po równo, gdyż złowiliśmy po 11 ryb w tym mieliśmy 12 amurów i 10 karpi. Każdy z nas przekroczył wagę 100kg złowionych ryb na głowę. Największe ryby to amury 15,6kg i 14,6kg oraz dwa karpie 12,1kg i 12,3kg.Całe zawody zaliczamy do super rywalizacji z wielkim emocjami. Mimo, że zawody były bardzo męczące to z wielką chęcią powtórzyłbym je za rok. Teraz pozostało jeszcze większe i znacznie trudniejsze zadanie a mianowicie wyjazd do Włoch na World Carp Classic i godne reprezentowanie naszego kraju. Mam nadzieję, że uda nam się dobrze do nich przygotować i powalczyć jeśli tylko będzie sprzyjać nam losowanie.






Szczególne podziękowanie dla sędziego, którego wielokrotnie budziliśmy w środku nocy po złowieniu amurów, że zawsze był na czas. Także wielkie podziękowanie dla drużyny Bandit Carp, którzy pomogli nam w bardzo trudnej sytuacji, pod koniec zawodów. Dziękujemy także wszystkim, którzy mocno nas dopingowali i trzymali za nas kciuki. My obiecujemy również zacięcie walczyć do samego końca we Włoszech podczas tegorocznych zawodów World Carp Classic 2012.